Stanisław Ulam
Przy partii pasjansa zrozumiał, że przypadek liczy szybciej niż kombinatoryka, i tym samym dał ENIAC-owi pierwsze poważne zadanie.
Stanisław Ulam (1909–1984) należał do kręgu Kawiarni Szkockiej we Lwowie, zanim w 1935 roku wyjechał z Polski i ostatecznie trafił do Los Alamos. Pomysł, z którego go pamiętamy, przyszedł w 1946 roku, gdy dochodził do siebie po ostrym zapaleniu mózgu i grał w pasjansa: zamiast obliczać prawdopodobieństwo, że dany układ wyjdzie, można rozdać sto razy i policzyć, ile razy wyszedł. Przy dyfuzji neutronów, gdzie droga kombinatoryczna była beznadziejna, nie był to skrót, lecz jedyna dostępna droga.
Von Neumann od razu zrozumiał sens, a Nicholas Metropolis nazwał metodę od kasyna, w którym wuj Ulama pożyczał pieniądze na grę. Pierwsze prawdziwe obliczenia wykonano na ENIAC-u w 1948 roku, kodowała je m.in. Klára Dán von Neumann. Metoda z łatwością przeżyła swoje początki: przeszukiwanie drzew w silnikach gier, śledzenie promieni w renderingu i każda symulacja MCMC to to samo spostrzeżenie w nowym przebraniu — że próbkowanie rzeczywistości bywa tańsze niż jej opisywanie.