Popeye
Skanuje klaster i raportuje wszystko, co nie jest błędem, ale w końcu zaboli: brakujące probe’y, brak limitów zasobów, usługi wskazujące w próżnię.
Narzędzie niczego nie zmienia — tylko przegląda żywe zasoby i je ocenia. Lista tego, czego szuka, to w praktyce katalog powolnego psucia się klastra: kontenery bez zadeklarowanych wymagań zasobowych, obrazy otagowane latest, więc nikt nie wie, co naprawdę działa, usługi, których selektor nie pasuje już do żadnych podów, nieużywane konfiguracje i sekrety, wycofywane wersje API, budżety zakłóceń, których nie da się spełnić, oraz reguły RBAC odwołujące się do nieistniejących kont. Nic z tego samo nie wywołuje alarmu, a razem to dokładnie to, co sprawia, że incydent jest gorszy, niż musiał być. Napisane przez autora k9s.